Zawsze twierdziłem, że przypadek nie istnieje. Wszystko ma swoją przyczyne i skutek zarówno w skali makro i mikro. Bez przerwy zdarza się, ze ciąg pozornie przypadkowych zdarzeń prowadzi do finału , który musiał zaistnieć. Tym zjawiskiem zajmował sie szwajcarski psychiatra Carl Jung. Zdefiniował je jako ” pełen sensu zbieg dwóch ,lub więcej zdarzeń, gdzie rolę odgrywa coś innego niz prawdopodobieństwo przypadku” Nazwał to synchronicznością. Jego przyjaciel Albert Einstein żartował: „Synchroniczność to sposób Boga na pozostanie anonimowym” Ten obraz również powstał, bo musiał, ale to inna historia.